Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

SZTUKA MANIPULACJI

Okazyjna gorączka
Typowym sposobem postrzegania okazji jest odczucie, że trzeba się śpieszyć – żeby zdążyć, by skorzystać. Na okazję reagujemy tak, jak na chwilowe uchylenie zamkniętych drzwi, za którymi dostrzegamy coś, na czym nam zależy.
Mirosław Karwat

Dr hab. MIROSŁAW KARWAT

 

Jak wpływa na nas poczucie okazji?

Jest rzeczą oczywistą, że inaczej zachowuje się człowiek, który nie ma okazji do ujawnienia i tym bardziej do spełnienia swoich pragnień, oczekiwań, dążeń, do zaspokojenia jakichś nabrzmiałych potrzeb, a inaczej ktoś, komu nadarzyła się okazja.

Ten, kto nie ma okazji, może nawet przez długi czas nie myśleć o swym niespełnionym pragnieniu, o możliwościach chwilowej lub trwałej odmiany w swoim życiu. A jeśli jakieś pragnienie jednak obsesyjnie go męczy, to mniej myśli o atrakcyjności owocu zakazanego, a więcej o tym, ile ma do stracenia. I to powstrzymuje go przed takim czy innym „wyskokiem”. Za to wciąż powraca w myślach do tego, na co się nie odważy lub do czemu nie sprzyjają okoliczności. To „gdybanie” oscyluje między pociechą a samoudręczeniem. 

Brak okazji, poczucie nierealności lub w każdym razie ryzykowności pewnych planów sprawia, że słabnie pokusa (gotowość do działania wbrew zakazom), natomiast narastają opory własne – w postaci wątpliwości, obaw, ostrożności, asekuracji, zwlekania z decyzjami i działaniami, które wymagałyby i śmiałości, i otwartego wyzwania, i spalenia za sobą mostów.

Z kolei ten, kto właśnie ma okazję, choćby mimo woli staje przed dylematem, jak się zachować. Czy niewzruszenie, zgodnie z dotychczasowymi zamiarami, postanowieniami, zobowiązaniami, zgodnie z wyznawanymi (a przynajmniej głoszonymi) zasadami, a w każdym razie rozważnie, czy też tak, jak podpowiada mu zmysł sytuacyjny. A ten zmysł sytuacyjny działa na podobnej zasadzie, jak u piłkarza refleks pod bramką: strzelać, i już.   

Kto „zwęszył” okazję, ten się śpieszy. Bo już w samym pojęciu okazji (Taaaka okazja!) zwykle ukryte jest założenie, że równie sprzyjająca sytuacja, sposobność do odniesienia jakiejś korzyści może już się nie powtórzyć (to jedyna taka okazja albo ostatnia szansa), a w każdym razie, że jeśli z niej nie skorzystamy, to będziemy żałować. Prawie zawsze żal nam okazji przegapionej (tzn. nieuświadomionej, niedostrzeżonej w porę) albo zmarnowanej (wskutek ociągania się, niezdecydowania, spóźnionego refleksu). Myślimy wtedy, ile straciliśmy, choć moglibyśmy zyskać, a ponadto pogarsza się nasza samoocena, gdyż sami sobie zarzucamy bojaźliwość, naiwność itd.

Typowym sposobem postrzegania i przeżywania okazji jest więc odczucie, że trzeba się śpieszyć – żeby zdążyć, by skorzystać, póki to jest możliwe. Na okazję reagujemy tak, jak na chwilowe uchylenie stale zamkniętych lub co chwila domykających się drzwi, za którymi dostrzegamy coś, na czym nam zależy. 

Ten odruch warunkowy (gdy uchylają drzwi, to wskakuj do środka, albo uciekaj – byle szybko!) bezlitośnie nie tylko wykorzystują, ale często sami wzbudzają ci, którzy chcą z nas wyciągnąć pieniądze. Z jednej strony, handlowcy w swych próbach znęcenia i zwabienia konsumenta. Z drugiej strony, przestępcy-naciągacze. Oto typowy schemat informacji o rozmaitych promocjach: ostatnie dwadzieścia sztuk, tylko do drugiego marca; kto wyśle zamówienie w ciągu dwóch najbliższych dni, ten ma zagwarantowaną cenę promocyjną lub bonus itp. Informacje te brzmią może w miarę elegancko, ale w podtekście mają wymowę podobną jak komunikat bazarowego handlarza-cwaniaczka: namyślaj się pan szybko, zanim ja się rozmyślę. Drugi raz nie będę namawiał, mam chętnych na pęczki. Ich właściwy sens jest czytelny dla podświadomości odbiorców: Prędko! Śpiesz się, bo nie zdążysz!

Co prawda, doświadczenie życiowe potwierdza trafność odwróconej maksymy Leca „pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł”. Ale może lubimy się śpieszyć? Może potrzeba nam tej dumy, że zdążyliśmy? Może lubimy nawet naciągaczy i fałszywych adoratorów – za to, że tak o nas zabiegają, nawet jeśli robią to natrętnie i z widocznym zniecierpliwieniem? Kiedy mi nadskakują, namawiają, dwoją się i troją, żebym się zdecydował, żebym się skusił, to wtedy dopiero czuję się ważny. Po całym dniu, tygodniu zginania karku i wykonywania cudzych poleceń mogę się poczuć jak panisko.  

Wypadki przy przystankach świadczą o przykrej regule: że ten, kto się śpieszy, by zdążyć (na autobus, na przesiadkę), właśnie przez to może nie zdążyć. Podobnie jest w pochopnych transakcjach: Ten, kto śpieszy się z zadatkiem, by okazja do kupna mu nie przepadła, wręcz sam go wpycha, traci ten zadatek, gdy przekonuje się, że ta okazja to żadna okazja, to okazja do straty jeszcze większej sumy, z czego wyciąga wniosek tym razem rozważny (lepsza strata częściowa niż całkowita).

Okazyjna gorączka mija, ale jej skutki pozostają. Jak po szalonym turnusie pani z temperamentem: romans dawno wyparował, lecz jego owoc jest pamiątką trwałą.

Mirosław Karwat

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

SZTUKA MANIPULACJI
Okazyjna gorączka
Typowym sposobem postrzegania okazji jest odczucie, że trzeba się śpieszyć – żeby zdążyć, by skorzystać. Na okazję reagujemy tak, jak na chwilowe uchylenie zamkniętych drzwi, za którymi dostrzegamy coś, na czym nam zależy. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.