Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

LOBBING DZIAŁKOWCÓW

Nie rzucim ziemi
Polski Związek Działkowców to organizacja silnie scentralizowana. Kluczowe decyzje podejmują w niej osoby od dawna obsadzające szczyty hierarchii - przewodniczącym Krajowej Rady Związku jest nieprzerwanie od 1981 roku Eugeniusz Kondracki, który kierował ruchem działkowym jeszcze w CRZZ. Dlatego z jednej strony PZD jest tak silny na szczeblu centralnym, gdzie mają znaczenie kontakty działaczy oraz liczna i lojalna baza członkowska, a z drugiej strony tak słaby na poziomie gmin, gdzie działacze Związku nie są przyzwyczajeni do samodzielnego działania.
{ADDONS}

JAN MAREK ZIÓŁKOWSKI

Działkowcy uchodzą za pasjonatów, których interesuje tylko ogródek, a wzrok nie sięga dalej niż do płotu. To nie przeszkodziło Polskiemu Związkowi Działkowców (PZD) stać się jedną z najbardziej wpływowych grup nacisku III RP.

Związek to organizacja z tradycjami. Pierwszy ogród działkowy na ziemiach polskich - "Kąpiele Słoneczne" - powstał w 1897 roku w Grudziądzu. PZD wywodzi się jednak w prostej linii od kontrolowanej przez władze PRL Krajowej Rady Pracowniczych Ogrodów Działkowych. Dopiero w 1980 roku, po rozpadzie Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ), powstała samodzielna organizacja działkowców, której działalność usankcjonowała uchwalona 6 maja 1981 roku Ustawa o pracowniczych ogrodach działkowych (p.o.d.). Nowe przepisy dawały PZD faktyczny monopol na zakładanie i prowadzenie ogrodów:
*tylko p.o.d. należące do Związku były chronione przed samowolną likwidacją;
*każdy użytkownik działki musiał należeć do PZD.

Do 1989 roku władze PZD mogły się czuć bezpieczne. Ziemia, na której urządzono ogrody, należała do Państwa. Związek ją tylko użytkował, ale do likwidacji p.o.d. potrzebna była zgoda Zarząd Wojewódzki PZD. Ponadto, w razie konfliktu władzami lokalnymi działkowcy mogli odwołać się wyżej. Odbudowa pierwszego szczebla samorządu terytorialnego oraz komunalizacja, dokonana w połowie 1990 roku, sprawiły, że ogrody przeszły na własność gmin. Chociaż władze PZD nadal mogły zablokować inwestycje na tych terenach, ich pozycja uległa osłabieniu, ponieważ gminy nie były hierarchicznie podporządkowane administracji rządowej. Od tej pory naturalnym przeciwnikiem Związku stały się organy samorządu terytorialnego.

Broniąc swojej pozycji Polski Związek Działkowców mógł sięgnąć po następujące zasoby:
* baza członkowska - w 1990 roku Związek zrzeszał ok. 970 tys. ludzi, a działki uprawiało dalsze trzy do czterech milionów. Najwięcej było robotników - 44% - następnie emerytów i rencistów - 27%. Zarówno jedni, jak i drudzy boleśnie odczuli reformy początku lat dziewięćdziesiątych
. Działka była dla nich często jedyną namiastką własności. Dlatego łatwo ulegali propagandzie władz Związku, które nawoływały do obrony ogrodów,
*kontakty towarzyskie i zawodowe - działacze Związku byli w dobrych stosunkach przede wszystkim z politykami ugrupowań powstałych na bazie PZPR i ZSL oraz działaczami OPZZ. PZD nie uważano jednak za organizację reżimową. Nastawienie opinii publicznej, jak i wielu polityków obozu solidarnościowego wobec działkowców było życzliwe.

Polski Związek Działkowców dysponował liczną i lojalną bazą członkowską, co umożliwiało prowadzenie intensywnych działań pośrednich, takich jak wysyłanie listów, czy manifestacje, jak również wzmacniało przekaz bezpośredni. Dobrym przykładem jest kampania podjęta przez Związek w lipcu 1990 roku i wymierzona w projekt zgłoszony przez grupę posłów Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego (OKP). Ich propozycja zakładała likwidację PZD i przejęcie ogrodów przez gminy, które miały następnie dzierżawić działki. Przeciwstawiając się temu rozwiązaniu Związek zdobył poparcie nie tylko OPZZ, SdRP i PSL, ale także Regionów Mazowsze i Podbeskidzie NSZZ Solidarność. Wobec projektodawców zdystansowali się także ich koledzy klubowi. Pod koniec sierpnia 1990 roku, przeciwko projektowi ustawy wypowiedział się również rząd. Autorów zalała fala listów z protestami. Wobec dwojga posłów podjęto nawet zbieranie podpisów pod wotum nieufności. Ostatecznie projekt nie był rozpatrywany przez Sejm, ponieważ część jego autorów wycofała swoje poparcie, przez co zabrakło wymaganych 15 podpisów.

Dobre kontakty z politykami pozwalały również przedstawicielom PZD brać udział w obradach komisji parlamentarnych. Jako zaproszeni eksperci mieli okazję zaprezentować stanowisko Związku na wszystkich posiedzeniach, kiedy toczyła się dyskusja nad nowelizacją Ustawy z dnia 6 maja 1981 roku. Znajomość z politykami dawała również okazję do spotkań mniej oficjalnych. Politycy SLD, PSL i UP odwiedzali działkowców podczas różnych uroczystości, jak choćby corocznych "Dni Działkowca". Gościli również na zjazdach wojewódzkich i plenach Krajowej Rady Związku, kiedy wybierano jego władze naczelne.

Można sądzić, że między wymienionymi ugrupowanymi a władzami Związku doszło do porozumienia, które gwarantowało politykom tych partii poparcie w wyborach, w zamian za obronę interesów PZD w parlamencie. Uzgodnienia tego rodzaju wiązały przede wszystkim liderów. Związek nie tracił czasu na pojedynczych parlamentarzystów. Zobowiązując się do przekonania własnych członków tego samego oczekiwał od kierownictwa ugrupowań politycznych.

Na istnienie takiego porozumienia wskazuje przebieg prac nad nowelizacją Ustawy z 1981 roku. Początkowo władze PZD zabiegały o wyłączenie ogrodów z komunalizacji. Pomoc w tej sprawie obiecało tak PSL, jak i SLD. 29 marca 1993 roku podczas spotkania z działkowcami Aleksander Kwaśniewski, ówczesny przewodniczący Klubu Parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, miał powiedzieć, że "nikt lepiej jak lewica nie będzie bronić działkowców."

Inicjatywa ustawodawcza nie doszła do skutku, ponieważ w maju 1993 roku rozwiązano parlament. Stanowisko Krajowej Rady PZD z 15 lipca 1993 roku świadczy jednak o tym, że Związek i partie porozumiały się. Rada deklaruje w nim swoją apolityczność, ale zapowiada jednocześnie, że poprze tych, którzy działają na korzyść p.o.d. Dokument wspomina PSL i SdRP jako sprzymierzeńców PZD, jest zatem wyraźną wskazówką na kogo należy głosować.

W grudniu 1994 roku, politycy SLD zaproponowali władzom Związku odstąpienie od projektu wyłączającego ogrody z majątku gmin. Podczas spotkania kierownictwa PZD z klubem parlamentarnym Sojuszu uzgodniono, że w myśl nowej inicjatywy ustawodawczej teren p.o.d. przejdzie bez dodatkowych opłat w wieczyste użytkowanie Związku, przy zachowaniu jego dotychczasowych uprawnień.

Wsparcie ze strony ugrupowań koalicji rządowej pozwoliło uchwalić korzystną dla PZD zmianę. Organy samorządu terytorialnego niechętnie jednak godziły się na uszczuplenie swojego majątku. Dlatego proces przekazywania terenów p.o.d. w wieczyste użytkowanie przebiegał powoli i nierównomiernie. Chociaż władze Związku we wszystkich wypadkach złożyły stosowne wnioski w terminie, do końca 1998 roku PZD przejął w użytkowanie wieczyste tereny o łącznej powierzchni 19.786 ha, co stanowiło 45% powierzchni ogrodów.

Trudności, jakie napotkał Związek, w realizacji zapisów Ustawy, wskazują na istotne ograniczenie jego możliwości. PZD to organizacja silnie scentralizowana. Kluczowe decyzje podejmują w niej osoby od dawna obsadzające szczyty hierarchii - przewodniczącym Krajowej Rady Związku jest nieprzerwanie od 1981 roku Eugeniusz Kondracki, który kierował ruchem działkowym jeszcze w CRZZ. Dlatego z jednej strony PZD jest tak silny na szczeblu centralnym, gdzie mają znaczenie kontakty działaczy oraz liczna i lojalna baza członkowska, a z drugiej strony tak słaby na poziomie gmin, gdzie działacze Związku nie są przyzwyczajeni do samodzielnego działania.

Jan Marek Ziółkowski

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Dzień Decydenta
Ludzie głosują z licznych powodów, nie tylko w imię własnych subiektywnie rozumianych interesów, ale także po to, by spełnić obywatelski obowiązek, w imię uznawanej ideologii - pisze Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Podstępne pytania
Na czym polega podstępność niby-pytań? Na tym, że wprowadzamy w błąd samym statusem wypowiedzi, która formalnie jest pytaniem, ale pytaniem zwodniczym, a nie zwykłym zasięgnięciem informacji. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing ambasadora
Lobbing ambasadora Grigorescu przyczynił się do tego, że w Madrycie, w lipcu 1997 roku, Rumunia (i Słowenia) znalazły się w drugiej grupie kandydatów, mających największe szanse na przyjęcie do NATO po akcesie Polski, Czech i Węgier. całość...
ALTERNATYWY
Odsłona pierwsza
Kapitalizm w rozumieniu wielu rodaków miał być panaceum na wszystko. Na kapitalizm patrzyliśmy niczym na serial „Dynastia” lub sagę rodu Carringtonów - pisze Marek J. Zalewski. całość...
ROK TRZECI
Szanowni Państwo,
proszę przeczytać poniższy krótki list, który jest okolicznościowym spojrzeniem na skromny jubileusz DECYDENTA - Damian A. Zaczek. całość...
POŻEGNANIE
Andrzej Urbańczyk nie żyje
Podczas zagranicznych wakacji utonął w morzu Andrzej Urbańczyk, dziennikarz i polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wspomina go Michał Tober. całość...
PLATFORMA OBYWATELSKA
Polska globalna
Proces globalizacji gospodarki przynosi korzyści tym, którzy aktywnie w nim uczestniczą. Większość państw uznała, że korzyści płynące z otwarcia się na świat są większe niż zagrożenia i zawarły one porozumienie o swobodzie handlu. całość...
FINANSE
Koło się zamyka
Do przeprowadzenia reformy finansów publicznych potrzeba dużo silnej woli i determinacji, oznacza ona bowiem wiele decyzji niepopularnych. Jednak jest ona niezbędna i dlatego należy zawrzeć porozumienie ponad podziałami. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Najtrudniejsza kadencja
Wstąpienie Polski do Unii uczynione zostało problemem ideologicznym bez mówienia o interesach. Stało się tak prawdopodobnie właśnie dlatego, że w Polsce jest to temat wysoce kontrowersyjny - mówi Zbigniew Romaszewski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Nakaz wyborczej czujności
Rząd koalicji AWS-UW obwiniam za próby jakobińskiego realizowania reform polegające na bardzo szkodliwym radykalizmie - mówi Janusz Dobrosz. całość...
AKCJA WYBORCZA SOLIDARNOŚĆ
PR-owskie seppuku
Analitycy, którzy zawsze mają w zanadrzu teorie na każde dwugroszowe wahnięcie kursu złotówki, teraz nie potrafią wyjaśnić dlaczego żaden z liczących się ośrodków ekonomicznych nie przewidział nadejścia kryzysu. całość...
RZETELNA KOALICJA
Prawo dla uczciwych
Zmorą wielu polskich firm są niesolidni klienci, którzy z wyłudzania uczynili sposób na życie. Polskie prawo, w szczególności ustawa o ochronie danych osobowych, utrudnia jednak obronę przed nimi. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.